Forex


Kiedy rynki nie do końca wiedzą, co zrobić z poniedziałkowym zamieszaniem, prezydent Trump tylko dolewa oliwy do ognia. Powoli nic już nie jest pewne w temacie porozumienia handlowego z Chinami, przez co spada wiarygodność stron, a rynek może czekać bolesne przebudzenie po sennym listopadzie.

Prezydent USA Donald Trump wczoraj zasugerował, że do przyjęcia dla niego byłoby wstrzymanie podpisania umowy z Chinami do czasu wyborów prezydenckich pod koniec 2020 r. Kiedy inwestorzy byli skupieni na dyskusji, czy może uda się podpisać porozumienie Pierwszej Fazy jeszcze w tym roku lub najpóźniej w styczniu, teraz te dywagacje nie mają sensu, jeśli groźby wysokich (lub jeszcze wyższych) ceł mogą wisieć nad rynkami przez wiele miesięcy. Brak pośpiechu widać nie tylko po stronie Trumpa, ale też Pekinu, który po cichu liczy, że wybory mogą przynieść zmianę gospodarza w Białym Domu i przynieść zwrot w polityce handlowej. Ale dla rynków tu i teraz oznacza to zero postępów w trwającym już 20 miesięcy sporze handlowym, który hamuje globalne ożywienie. Co więcej, to może nie być koniec negatywnych doniesień z obszaru negocjacji handlowych w tym roku, gdyż na 15 grudnia zaplanowane jest wprowadzenie ceł na import z Chin wart 160 mld USD. Koniec roku może być dość burzliwy, jeśli inwestorzy uznają, że budowany od września optymizm był nieuzasadniony. Z drugiej strony zawsze istnieje szansa (ryzyko?), że dziś Trump powie zupełnie co innego niż wczoraj. Lub zmieni zdanie za kilka dni, jeśli spadki na Wall Street będą zbyt szybkie i zbyt duże. Bo nie można jednocześnie stosować polityki gróźb i cieszyć się rekordami indeksów.

Rynki są na rozdrożu, gdyż załamanie sentymentu i skok zmienności mogą przyjść, ale nie muszą. Kiedy wszystko zależy od jednego słowa jednej osoby, trudno budować na tym długo falowe założenia inwestycyjne. W rezultacie co wpierw będzie można zauważyć na rynkach to redukcja pozycji, które dominowały w ostatnim czasie. Wysokie notowania indeksów giełdowych albo tanie złoto przychodzą tu pierwsze na myśl. Na FX odbicie walut rynków wschodzących przy wzroście awersji do ryzyka wydaje się sprzeczne z logiką, ale po silnej przecenie z poprzedniego tygodnia, skok niepewności pcha inwestorów do spieniężenia zysków. Na tej samej zasadzie kapitulacja z zastygłych pozycji ściąga w dół USD/JPY pod 109, czy przynosi odbicie EUR/USD od 1,10. O tym, czy dziś otrzymamy kontynuację tych ruchów, będą decydować dane z USA dziś po południu. W poniedziałek słaby ISM dla przemysłu pozostawił gorzki posmak i teraz sporo zależy od tego, czy indeks dla sektora usługowego potwierdzi zadyszkę w aktywności gospodarczej, czy jednak poświadczyć o sile sektora, który odpowiada za prawie 80 proc. PKB.

W Polsce posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej przyniesie kolejną decyzję o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian. Jednocześnie otrzymamy konfirmację o obecności odmiennych zdać członków Rady co do przyszłej ścieżki polityki. Obozy jastrzębi i gołębi godzi jednak prezes Glapiński, który stoi na stanowisku niezmieniania kosztu pieniądza przez najbliższe dwa lata. W Kanadzie oczekujemy, że bank centralny utrzyma stopę procentową bez zmian. W ostatnim wystąpieniu przed tygodniem prezes BoC Poloz powiedział, że „gospodarka Kanady jest ogólnie w dobrym położeniu” i „mamy prawie idealne warunki monetarne”. To zwiastuje neutralny wydźwięk komunikatu, ale jedna fraza może zawsze zaważyć na odbiorze (jastrzębim lub gołębim).

Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

TMS

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej… Zgadzam się i akceptuję