Forex


Szum polityczny z Włoch na chwilę odciąga uwagę od utrzymującej się niepewności związanej z wojnami handlowymi. Niestabilna koalicja prawicowej Ligi i antyestablishmentowego Ruchu Pięciu Gwiazd dobiega końca i dokłada czynnik ryzyka do już bogatego wachlarza. No i jeszcze drobne przypomnienie, że w Wielkiej Brytanii Boris Johnson może namieszać bardziej, ogłaszając wybory. Coś do dyskusji w kontekście spraw na jesień.

Po tym, jak w środę obie włoskie partie w Senacie głosowały przeciwnie nad bardzo kontrowersyjnym projektem kolei dużych prędkości, lider Ligi Salvini zażądał rekonstrukcji rządu i ponowne spisanie celów politycznych, aby uniknąć rozpadu koalicji. Ale 24 godziny później stało się jasne, że koalicja Ligi i R5G nie ma dalszego sensu i konieczne jest rozpisanie nowych wyborów. Salvini jako wicepremier nie ma władzy, by rozwiązać rząd, dlatego apeluje do prezydenta, by ten uświadomił sobie, że gabinet kierowany przez Giuseppe Conte z R5G nie ma za sobą wystarczającej liczby głosów w parlamencie. Do nowych wyborów Saliviniego zachęcają sprzyjające sondaże, które choć nie dają mu całkowitej władzy, to jednak oferują opcje stworzenia czysto prawicowej koalicji pod wodzą Ligi. Nowy rząd mógłby być stabilniejszy z mniejszymi zapędami do wydatków budżetowych, jednak czasu na decyzje jest niewiele. Prezydent ma od 45 do 70 dni na wyznaczenie terminu wyborów, ale Włochy potrzebowałyby nowego rządu przed 15 października, aby zdążyć przed ostatecznym terminem na złożenie projektu budżetu do Brukseli. W mediach spekuluje się o wyborach 13 października, co pokazuje, jak mogą się skomplikować negocjacje z Brukselą. Albo pozostanie rząd, który (ponownie) wejdzie w konflikt z UE w sprawie przesadnych wydatków, albo dojdzie do sytuacji, gdzie Rzym nie będzie miał niczego do przedstawienia. Na razie doniesienia wywierają umiarkowaną presję na EUR i podbijają rentowności włoskich obligacji. Wątpimy, aby efekt ten utrzymał się na dłużej, choć jest to zapowiedź, że na jesieni Europa będzie miała jeden powód więcej do zmartwień.

Jeden więcej, gdyż podstawowym kłopotem Starego Kontynentu jest brexit. Jeśli nic się nie zmieni w relacjach Londynu z Brukselą, 31 października Wielka Brytania opuści UE. Wczoraj funt na krótko wyznaczył nowe dwuletnie minima względem euro po informacji, że premier Boris Johnson rozważa rozpisanie nowych wyborów zaraz po dacie brexitu. Przy wysokich szansach na chaotyczne rozstanie bez umowy, dodatkowe zamieszanie wywołane przetasowaniami na scenie politycznej nie wróży funtowi jasnej przyszłości. Szczególnie, że sondaże sugerują potencjalną koalicję Partii Konserwatywnej z Partią Brexitu Nigela Farage’a, co bynajmniej nie ułatwi przyszłego odbudowywania relacji handlowych z UE. Jednocześnie jednak wizja przyspieszonych wyborów nie jest nową informacją. Nawet opozycja rozważa wotum nieufności po zakończeniu wakacyjnej przerwy w obradach parlamentu 3 września, a zatem jeszcze przed deadlinem brexitu. W efekcie wczorajsze tąpnięcie funta bardziej wygląda na spekulacyjną reakcję w nadziei na rozbudzenie uśpionego tematu brexitu. Funt pozostaje słaby, ale potrzeba mocniejszego impulsu, by wywołać trwalsze załamanie kursu.

Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

TMS

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej… Zgadzam się i akceptuję