Forex


W wielkim świecie

Japońskie dane o majowej produkcji przemysłowej rozczarowały. Dynamika wyniosła -3,6 proc. m/m oraz +6,5 proc. r/r, natomiast prognozy opiewały na -3,3 proc. m/m oraz +6,8 proc. r/r. W tym kontekście można przypomnieć, co dzieje się na parze USD/JPY.

Aktualnie mamy tam 113,32. W kwietniu wykres schodził chwilami poniżej poziomu 109, do podobnych obszarów powrócił w początkach czerwca, po uprzednim przetestowaniu wartości mniej więcej takich jak obecne. Po tym czerwcowym dołku mieliśmy już tendencję wzrostową. Im wyżej, tym słabszy jen. Słaby jen to zresztą oczekiwanie japońskiego banku centralnego i rządu. Można tu przypomnieć, że w 2016 roku notowania były chwilami niewiele powyżej 100 pkt.

Co się tyczy eurodolara, to mamy tam 1,1415. Jak wiadomo, od początku roku wykres idzie w górę. Nie pomogło to, że Fed dwa razy podwyższył stopy procentowe i teoretycznie myśli o trzeciej powyżce oraz o redukcji bilansu. To, że generalna polityka będzie szła w stronę zacieśnienia, rynek pewnie uznał za oczywistość i wliczył w koszty. Co więcej, po każdym kolejnym ruchu decydenci Fed zaczynają hamletyzować. Potocznie mówiąc, zachowują się "jakby chcieli, a nie mogli" – choć tak naprawdę jest odwrotnie. Mogą, ale niekoniecznie chcą. Ostatnie wypowiedzi takich osób jak Yellen, Brainard, Kaplan, Harker czy nawet George utrzymane były w takim mniej więcej nastroju – trzeba wciąż myśleć o podwyżkach stóp, ale nie do końca wiadomo kiedy i ile razy, najpierw zresztą weźmy się za redukcję bilansu Fed, o ile oczywiście będzie to możliwe w świetle danych itd.

Z drugiej strony, wczoraj media obiegła pogłoska, iż EBC ma na posiedzeniu w dniu 7 września przygotować rynek do działań ograniczających operację skupu aktywów, czyli QE. Wall Street Journal, kolportujący ten przekaz, pisał również, że Draghi ma w sierpniu tego roku – w Jackson Hole – wygłosić podobne tezy, tj. o tym, że stymulacja monetarna jest mniej potrzebna niż dawniej, a gospodarka Eurolandu ma się coraz lepiej.

Dziś o 11:00 poznamy bilans handlu zagranicznego Strefy Euro. O 14:30 poznamy inflację CPI Stanów Zjednoczonych oraz dane o sprzedaży detalicznej, liczonej zwyczajnie oraz bez samochodów i bez samochodów oraz paliw. O 15:15 poznamy czerwcową dynamikę produkcji przemysłowej w Stanach. O 15:30 wypowie się Robert Kaplan z Fed. O 16:00 poznamy indeks Uniwersytetu Michigan za lipiec.

Złotówka

Wykres funta dalej biegnie w konsolidacji – w przybliżeniu od 4,73 do 4,85. Teraz mamy 4,7960, ostatnie dni to osłabienie PLN.

Co do dolara, to mamy tam 3,70. Ta charakterystyczna linia nadal jest testowana. Jeśli eurodolar pójdzie w górę, to powinna pęknąć – ale jeżeli np. dane z USA będą dziś dobre i eurodolar zareaguje spadkiem, to nasza 'siedemdziesiątka' raczej się wybroni.

Ciekawa jest sytuacja na euro-złotym. Przypomnijmy: w dniu 16 maja testowano 4,1515. Od tego czasu można mówić o linii wzrostowej. To, jak dokładnie ją poprowadzimy, jest trochę arbitralne, ale przy odrobinie dobrej woli można powiedzieć, że linia ta właśnie jest testowana – lub zaraz będzie. Teoretycznie rzecz biorąc, jeżeli gracze przejmą się możliwym zaostrzeniem polityki EBC, jeśli nie będą mieć dość odwagi, by przerwać uformowaną już sytuację techniczną – to trend powinien się obronić, co osłabiłoby złotego. W największej ogólności działania obu głównych banków centralnych są teraz przeciwne złotemu, ale oczywiście nie można wszystkiego sprowadzać do tak uproszczonego schematu (sugerującego, że złoty powinien systematycznie tracić, bo EBC i Fed zacieśniają politykę lub – jak EBC – wstępnie coś o tym mówią).

Tomasz Witczak

FMC Management

\FMCM"

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej… Zgadzam się i akceptuję