Forex

Janet Yellen ostrzega

W USA wiele czynników mogło we wtorek poruszyć rynkami. Były i raporty makro, i szefowa Fed i raporty kwartalne spółek. Każdy z tych czynników mógł popchnąć rynek w jakimś kierunku.

Tuż po rozpoczęciu sesji pojawiła się w senackiej komisji Janet Yellen, szefowa Fed ze swoim półrocznym sprawozdaniem, którego tematem była polityka monetarna. Jak zwykle rynki starały się wyrwać z kontekstu jakieś sformułowanie i budować na tym ruch. I to się udało.

Yellen powiedziała między innymi, że Fed może podnieść stopy procentowe szybciej i wyżej niż obecnie jest to spodziewane, o ile sytuacja na rynku pracy i w całej gospodarce będzie się poprawiać. To oczywiście nie było nic nowego. Powiedziała też, że na amerykańskich akcjach nie ma bańki spekulacyjnej (bardzo odważne stwierdzenie), ale że wyceny w sektorze mniejszych spółek biotechnologicznych i społecznościowych wydają się być wygórowane. Tym oczywiście doprowadziła do wyprzedaży na rynku tych spółek.

Jeśli chodzi o raporty makro to były bardzo zróżnicowane. Najważniejsze były dane o czerwcowej sprzedaży detalicznej. Dowiedzieliśmy się, że wzrosła o 0,2 proc. m/m (oczekiwano wzrostu o 0,6 proc.). Bardziej istotne sprzedaż bez samochodów wzrosła o 0,4 proc. m/m (oczekiwano 0,5 proc.). Jak widać dane dobre nie były. Mniejsze znaczenie miał indeks NY Empire State – ten zachował się znakomicie. W lipcu wyniósł 25,6 pkt. (oczekiwano spadku z 19,28 na 17 pkt.).

Na rynek akcji wpływ mogły mieć publikowane przed sesją raporty kwartalne dwóch amerykańskich banków: Goldman Sachs i JP Morgan Chase. Były zdecydowanie lepsze od oczekiwań. Lepsze od prognoz były też wyniki Johnson & Johnson. Akcje banków drożały, a Johnson & Johnson taniały.

Ostrzeżenie Janet Yellen zaszkodziło przede wszystkim indeksowi NASDAQ, który pociągnął w dół S&P 500. Traciły już całkiem wyraźnie, ale jak zwykle w połowie sesji zaczęło się mocniejsze kupowanie akcji i indeksy ruszyły na północ. Nie udało się co prawda wyciągnąć indeksów na plusy (oprócz DJIA), ale spadek był mikroskopijny – efekt Yellen okazał się być dla rynku niegroźny.

GPW rozpoczęła wtorkową sesję podobnie jak inne giełdy europejskie, czyli neutralnie. Bardzo szybko jednak korelacja zanikła. Po niecałej godzinie indeksy we Francji czy w Niemczech zaczęły się osuwać, a na GPW popytowe koszyki podniosły WIG20. Słabiej zachowywał się MWIG40. Zachowanie innych giełd europejskich zahamowało ten ruch wzrostowy.

Po pobudce w USA i po publikacji wyników kwartalnych przez Goldman Sachs i JP Morgan Chase WIG20 znowu, powoli ruszył na północ. MWIG40 nadal spadał. Po rozpoczęciu sesji w Stanach, mimo że indeksy w Europie nadal spadały, a w USA rosły kosmetycznie, byki poprowadziły WIG20 dalej na północ. Początek sesji w USA zmroził rynek, ale udało się ocalić wzrost WIG20 o 0,34 proc. Pojawił się też sygnał kupna.

Piotr Kuczyński

Główny Analityk

Dom Inwestycyjny Xelion

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Więcej… Zgadzam się i akceptuję